Czy '72h po'zbawia rozsądku?


Portal tokfm.pl podał informację, że Komisja Europejska zdecydowała, że środki antykoncepcji awaryjnej czyli popularna tabletka "po" ellaOne będzie dostępna bez recepty.
Dla Polski taka "swoboda" jest bardzo dużą zmianą obyczajową, a może raczej rozpocznie te zmiany, ale także wyzwaniem edukacyjnym.

Antykoncepcja awaryjna tak naprawę nie jest antykoncepcją. Jesto to środek zawierającyj antyhormon, który zapobiega zagnieżdżeniu się zapłodnionego jajeczka.
Owe zagnieżdżenie się zapłodnionego jajeczka, a w zasadzie jego brak, jest głównym problemem par miających problem z posiadaniem dzieci.

Wyzwaniem edukacyjnym, przy braku programu edukacji seksualnej, jest uświadamianie, że jest to środek "awaryjny" i tak należy go traktować. Podobno cena jego będzie dość wysoka co po cześci wyręczy prawę edukacji, ale jest to sposób co najmniej bylejaki.

Edukacja najmłodszych winna być kluczowym problemem, ale okazuje się, że nie tylko Oni jej wymagają. Tu dla przykładu:
- Jarosław Gowin, były minister spawiedliwości: "Środki wczesnoporonne to jest po prostu ekspresowa aborcja"
- Tomasz Terlikowski, publicysta katolicki: "Pigułki te są groźne dla kobiet", "Im bardziej rozpowszechniona "antykoncepcja awaryjna", tym więcej dziewcząt (a w konsekwencji także chłopców) zaraża się chorobami wenerycznymi"
-
Kaja Godek, aktywistka ruchu pro-life: "Serwujemy ludziom masowe ubezpładnianie"
- Sławomir Neumann, wiceminister zdrowia: "Uważamy, że dostępność jest, recepta nie jest jakimś wielkim utrudnieniem"

Nie będę polemizował z tymi cytatami. Co dziwi, to fakt, że obrońcy życia nie widzą podstawowej korzyści z dostępności tych środków. Zapobieganie zapłodnieniu eliminuje konieczność aborcji!!!
Jak podał pan ??? - Ginekolog w jednym z programów telewizyjnych wprowadzenie na Węgrzech w 1999 roku takich środków zmniejszyła się ilość aborcji wśród dziewcząt do 18 toki życia o ponad 50%! a w wieku do 26 (o ile dobrze pamiętam) o ponad 30%!

I to jest dla mnie argument.

a.

Powrót do listy publikacji